Lifestyle

Recenzja: Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską

Książkę dostałam w prezencie. Wydawało mi się, że nie jest mi potrzebna kolejna książka o zdrowym stylu życia. Miałam zamiar odłożyć ją na półce i zapomnieć. Tak się stało, utknęła tam na dobre trzy lata. Jednak oprawa graficzna „Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską” okazała się dobrym wabikiem i ostatnio ponownie trafiła w moje ręce. Po lekturze całości postanowiłam napisać kilka słów o swoich odczuciach.

Szata graficzna

Skoro poruszyłam już kwestię szaty graficznej, to rozpocznę właśnie od niej. Książka za sprawą zdjęć jest bardzo atrakcyjnie wydana. Trudno było mi od niej oderwać wzrok. Z przyjemnością przewracałam stronę po stronie, czytając, a zarazem oglądając piękne zdjęcia, z których tryska pozytywna energia i naturalność.

Pozytywnie zaskoczyła mnie również różnorodność czcionek, wyszczególnienie ważnych treści i komentarze z bloga Ani. Całość przypomina trochę kolorowe czasopismo, poradnik i bloga w jednym. Jednak pora przejść do ważniejszej części, czyli treści.

ksiazka Anny Lewandowskiej

Zdrowe życie w jednej książce

Książka porusza trzy najważniejsze aspekty zdrowego stylu życia, czyli jedzenia, równowagi wewnętrznej i sportu. We wstępie autorka zaznacza, że jest to książka dla osób, które szukają odpowiedzi na pytanie „jak żyć zdrowo?”.

Niestety, tu pojawia się pierwszy problem, ponieważ jest to szeroki zakres wiedzy, a przedstawione informacje są ujęte w zakresie podstawowym. Teoria, w niektórych momentach została sprowadzona do ogólników, haseł typu „jedz więcej warzyw”. Osoby, które interesują się zdrowym stylem życia, raczej nie znajdą w książce nowych treści, a osoby, które dopiero poszukują odpowiedzi „jak żyć zdrowo?” przyswoją niepełne informacje, ale będą musiały poszukać ich rozwinięcia.

Czy to pytanie na jedną książkę?

Co to znaczy „żyj zdrowo i aktywnie” wg Ani Lewandowskiej”?

W odniesieniu do tematyki związanej z jedzeniem w książce można znaleźć przypomnienie biologii układu pokarmowego, co pewnie wielu osobom się przyda. Oczywiście, nie brakuje treści związanych z węglowodanami, błonnikiem, białkiem, tłuszczami, witaminami i minerałami. Przy czym znajdziemy nie tylko teorię, ale i cenne wskazówki jak np. jak jeść węglowodany? (z czym ich nie łączyć).

Na czym smażyć?

Jednocześnie można natknąć się na zbyt ogólne, niedopowiedziane lub wręcz nieaktualne już informacje w świetle współczesnej wiedzy naukowej.

„Tłuszcze smażone są bardzo szkodliwe, dlatego najlepiej ich unikać. Jeśli jednak potrawa musi być usmażona, to używajmy do tego celu masła klarowanego, oliwy z oliwek lub oleju kokosowego”.

Niestety brakuje mi tu kilku słów wyjaśnienia jaki rodzaj oliwy, czy dlaczego warto wybrać właśnie np. olej kokosowy. O ile osoby zainteresowane zdrowym odżywianiem kojarząc co nieco informacji o punkcie dymienia, tak osoby zupełnie początkujące muszą „przyjąć tę poradę na wiarę”.

Od takiej porady oczekiwałabym przynajmniej wskazówki, żeby wybierać oleje rafinowane, a unikać tłoczonych na zimno (wrażliwe na obróbkę cieplną). Wszelkie tłuszcze nasycone takie jak masło czy olej kokosowy należy ograniczać w diecie, więc tym bardziej nie polecałabym na nich często smażyć. Najlepiej sprawdzą się stabilne tłuszcze roślinne (tj. jednonienasycone) np. rafinowany olej rzepakowy, rafinowana oliwa z oliwek, rafinowany olej słonecznikowy.

Osoby zaczynające swoją przygodę ze zmianą nawyków znajdą też rozdział dotyczący łączenia produktów, który jest jasny i czytelny. Nie jestem fanką diety niełączenia, ale ma ona wielu zwolenników, także wśród dietetyków. Przydatna też będzie czarna lista produktów, których powinniśmy unikać.

Aktywność fizyczna

Temat ostatnio mi bliski. Pojawił się we wpisie jak zacząć dbać o kondycję fizyczną. W odniesieniu do sportu Ania porusza kwestię zwolnień z WF, nadwagi, cukrzycy, tego, jak groźny jest dla człowieka współczesny, siedzący styl życia. Znajdziemy też kilka słów o karate. Najbardziej wartościowy wydaje mi się rozdział, który dotyczy aktywności fizycznej. Autorka podkreśla, że warto ćwiczyć w każdym wieku, podkreśla, że istotna jest różnorodność i przede wszystkim robienie tego, co sprawia nam radość i przyjemność.

Oczywiście nie brakuje też tematyki związanej z bieganiem. Znajdziemy poradnik: jak zacząć, gdzie i kiedy biegać, w czym i jak często. Niestety, pojawił się tu dla mnie kolejny, dość kontrowersyjny fragment.

„Lepiej rano czy popołudniami? Zaraz po przebudzeniu czy na koniec dnia? Odpowiedzi jest tyle, ilu biegaczy. Organizmowi jednak nie jest wszystko jedno. Kiedy biegamy rano, na czczo, nasz organizm zużywa zgromadzone zapasy tłuszczu, nie zaś energię dostarczaną wraz z ostatnim posiłkiem.”

Nie jest to błąd, chociaż wprowadza w głowie zamęt. Zawodowi sportowcy często trenują na czczo, ale co jest dobre dla zawodowca, niekoniecznie służy amatorom, a właśnie oni stanowią odbiorców tej książki.

Plany treningowe

Na samym końcu znajdziemy przykłady treningów, coś na wzór książki Ewy Chodakowskiej. W książce Ewy dostajemy dodatkowo płytę. Tutaj jedynie papierowe plany treningowe, za którymi osobiście nie przepadam.

Czy warto kupić „Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską”?

Nie żałuję, że książka znalazła się w mojej biblioteczce, chociaż sama bym jej nie kupiła. Pewnie nie raz do niej powrócę ze względu np. na przepisy (choć te same propozycje lub podobne można znaleźć na blogu, Facebook’u i Instagramie Ani). Trochę szkoda, że nie jest to książka z fit przepisami, dużo by na tym zyskała.

Wydanie jest przyjemne wizualnie i szybko się czyta. Nie polecam kupować tej książki osobie, która już w fit tematach siedzi, bo nie odkryje nic nowego. Osobę początkującą warto ostrzec, żeby nie brała wszystkich porad jak eksperckich. Odpowiedzi „Jak żyć zdrowo?” warto dziś szukać w dobrych źródłach w Internecie (np. na blogu dr Damiana Parola), a 30 zł wydać np. na wyjście na basen czy na łyżwy.

Odpowiedz